Dziękujemy za zapisanie się do newslettera Inquiry.

Na Twój adres wysłaliśmy mail z potwierdzeniem rejestracji.

W celu aktywacji kliknij zawarty w nim link.

Usunięcie Twojego adresu

Twój adres został usunięty z naszej bazy. Od teraz nie będziesz już otrzymywał żadnych informacji drogą mailową.

Newsletter Inquiry to źródło inspiracji w świecie badań marketingowych. Zapraszamy!



  


  
09.06.2011
Rozwój handlu internetowego w branży spożywczej Tagi:  , , ,
Duże sieci handlowe zapowiadaja otwarcie sklepów internetowych. Co to oznacza dla branży?

Do tej pory handel internetowy produktami spożywczymi stanowił zdecydowanie niszowy segment rynku, szacowany na około 1% całego handlu spożywczego. Handel internetowy napotyka w tej dziedzinie na szereg barier, które trudno jest przezwyciężyć nawet najlepszym operatorom.  Dotychczas w branży spożywczej obserwowaliśmy zdecydowanie wolniejszy wzrost obrotów e-commerce niż w innych dziedzinach.

Specyfika produktów spożywczych, szczególnie tych świeżych, które muszą dotrzeć do klienta w ciągu kilku godzin, ogranicza zasięg działalności sklepu do niewielkiego obszaru wokół magazynu. A sklep ogólno-spożywczy musi mieć świeże produkty  w ofercie – tylko wtedy stanie się autentyczną alternatywą do tradycyjnych zakupów.

Klienci sklepów internetowych są gotowi płacić nieco wyższe ceny, ale nie aż tak wysokie, by sfinansować pracę pakowaczy i kurierów. Na dodatek klient oczekuje dostawy „just in time” – o ile może poczekać dzień czy dwa na aparat fotograficzny lub książkę, to zakupy spożywcze muszą dotrzeć w ściśle określonym przedziale czasowym. Konieczne jest więc pogodzenie lokalnej działalności z ekonomią skali, która zapewni zastosowanie rozwiązań logistycznych na najwyższym poziomie (a to wszystko w naszych zakorkowanych miastach). Kolejny problem to konieczność utrzymywania w ofercie bardzo różnorodnego, szerokiego  asortymentu z wielu kategorii produktowych stwarzających nierzadko specyficzne problemy (jak  np. produkty  mrożone).

W tej sytuacji wejście dużych operatorów – Auchan, czy Tesco – to bardzo dobry sygnał dla branży e-commerce. Dlaczego?

Przede wszystkim jest to sygnał dla inwestorów. Jeśli duża sieć rozwija handel internetowy w Polsce, to znaczy, że jej kierownictwo odrobiło lekcje i dostrzega potencjał szybkiego rozwoju sprzedaży. Na rynkach finansowych potrzebne jest przekonanie, że warto inwestować w inne przedsięwzięcia e-commerce w tej branży, nawet jeśli przynoszą one początkowo straty. Pozytywne opinie inwestorów (prywatnych i instytucjonalnych)  umożliwią rozwój najlepszych firm. To także sygnał dla innych sieci, że najwyższa pora, by poważnie podejść do kwestii e-commerce i włączyć internetową wersję sklepu do strategii rozwoju.

Wszystko razem poskutkuje pozytywnymi zmianami dla klientów. Rozwój handlu w internecie spowoduje, że usługa stanie się bardziej dostępna, przystępna cenowo i wzrośnie poziom samych sklepów – dziś pozostawiający w wielu wypadkach sporo do życzenia. Już teraz spożywcze sklepy internetowe kuszą klientów obniżkami cen,  o czym donosi także  portal dlahandlu.pl. Obniżenie cen nie musi wynikać z mniejszych marż, gdyż wraz ze zdobywaniem doświadczenia i rozwojem branży będzie rosnąć jej efektywność.

Trzeba pamiętać, że działalność  e-commerce to więcej niż widzi klient  - rozwój branży oznacza rozwój logistyki, systemów IT, usług analitycznych, aplikacji na smartphone’y i wielu innych usług, bez których dobry sklep nie będzie mógł funkcjonować.

Sklepy internetowe są także szansą dla mniejszych dostawców, oferujących produkty przeznaczone dla ściśle określonego odbiorcy – ekologiczne, dietetyczne, low-fat itp.  (warto zauważyć, że powstało też  wiele mniejszych sklepów oferujących  produkty specjalistyczne – działających na niewielką skalę, ale świetnie wykorzystujących niedostatki tradycyjnego handlu).

Wystarczy zresztą zerknąć na terminy dostaw w dowolnym większym sklepie internetowym. Często są to nawet 2 dni oczekiwania – wszystkie wcześniejsze dostawy są już zajęte przez klientów. Popyt ewidentnie przekracza podaż – czy potrzebny jest lepszy argument?